11/16/2015

parisian chic


 Może w obliczu tragicznych wydarzeń, które miały miejsce we Francji tytuł "parisian chic" będzie trochę nie na miejscu (chociaż chyba nic w tym strasznego bo od zawsze wiadomo, że Francuzi słyną z najlepszego gustu i stylu). Nie będę się tu odwoływać do minionych wydarzeń bo to nie miejsce na to. Powiem tylko dość płytko, że przez ostatni tydzień towarzyszyło mi w moich snach więcej koszmarów niż zwykle, a golfy różnych krojów, długości i kolorów stają się powoli nieodłączną częścią mojej garderoby.





















10/24/2015

najesień

Jesień zawsze przychodzi tak szybko po lecie. Czemu choć tak piękna, jesień nie jest uznawana za najlepszą porę roku? Czemu to lato ma być najlepsze? Czemu nikt nie wyczekuje jesieni czy wiosny tak jak tej wyczerpującej, okropnej pory roku jaką jest lato? Czemu na lato mamy chudnąć, a w zimę być smutnymi grubaskami opychającymi się nutellą i milką oreo?
Otóż powiem wam, że letnie dni w większości są dużo mniej urokliwe niż te podczas innych pór roku. Barwy lata wydają mi się być ohydne, nudne i pomarańczowe. W lato siedzę, jem i nic nie robię. Męczę się tylko wszechobecną gorączką. Jedynym plusem tej pory roku jest to, że czasem bywają umiarkowanie gorące dni, w które można jeździć na rowerze. Inne pory roku zdają się być ciekawsze. Zima jest niebieska i tajemnicza, a jesienne wieczory bywają piękne i naprawdę wyjątkowe (dokładne tak jak ten wczorajszy). Z łódzkimi podwórkami jest podobnie jak z porami roku. Co prawda nie zmieniają się za bardzo, ale te zadbane i pozornie ładne wcale nie są najlepsze.

fot. Aleksandra Szajnecka












10/10/2015

Magic place


Od niedawna zapisuje moje sny. Uwielbiam zapamiętywać z nich mnóstwo szczegółów. W dzisiejszym były niebieskie domy, domowe świnie, małe różowe pokoje, a końcową sceną była błękitna woda, w której brodziłam nogami.
 Teraz  marzę tylko o tym, żeby wyjechać gdzieś gdzie jest ciepło i móc zrobić to co mi się przyśniło. Eh. Życie w szarej Polsce, a tym bardziej Łodzi nie jest łatwe, kiedy marzy się o takich rzeczach. Na szczęście jest wiele miejsc, które rozświetlają zgniłe, łódzkie podwórka (chociaż te też bywają klimatyczne, o czym przekonacie się w kolejnym poście) zasmrodzone żulerskim smrodkiem i tonami przelanej ślepotki (pseudowódka z rozpuszczalnika, od której ślepną żule). 
Pasaż Róży jest właśnie jednym z tych miejsc. Nie znajdziecie tam wcześniej opisanego smrodu ani ubóstwa. Jest to jedyne w swoim rodzaju podwórko w całości wypełnione lusterkami, które ułożone są na kształt róży. Autorką projektu jest Joanna Rajkowska, a szklana mozaika mieszcząca się przy Piotrkowskiej 3 jest największą w kraju. Mieniące się lusterka tworzą niepowtarzalny klimat na zdjęciach, co możecie zobaczyć poniżej. Autorką zdjęć jest bardzo zdolna MISSVAIN, a makijażu Joanna Biskupska. Polecam obie i zapraszam do oglądania zdjęć.




10/05/2015

fot. Ola Van


  Powracam na bloga. Od teraz oprócz mojego INTAGRAMA i TUMBLRA możecie obserwować także tego bloga. Powoli będzie zmieniał formę bo oprócz stylizacji będziecie mogli tu zobaczyć sesje zdjęciowe, w których od czasu do czasu biorę udział i być może przeczytać moje prywatne przemyślenia o życiu, chmurkach i kosmosie. Mam nadzieję, że tym razem mój powrót nie skończy się tak jak zawsze. 
   Dzisiaj przedstawiam wam zdjęcia autorstwa Oli Van, które doczekały się nawet publikacji w sierpniowym (?) wydaniu K MAGa. Polecam i zapraszam do śledzenia FACEBOOK'a Oli bo naprawdę warto.







2/18/2015

na czarno

Zima, szczególnie bez śniegu wokoło jest okropnie nudna i straszna. Łódź jest taka smutna kiedy brak w niej ciepła i światła lub kiedy brak jej białej, puchowej pokrywy, która przykrywałaby brzydote i szarość. Od nudy i mrozu ratuje mnie moje łóżko, pyszne jedzenie i seriale. Kiedy już muszę wyjść z domu próbuję jak najskuteczniej ochronić się od mrozu. Czarne futro, które kupiłam przed zimą jest chyba najcieplejszym okryciem jakie miałam kiedykolwiek. O tej porze roku najlepiej czuje sie w czerni, wiec znów przedstawiam wam outfit cały na czarno. Zdjęcia wykonała cudowna Elwira Szczęsna, której jak zawsze strasznie dziękuje.